Wystarczy jeden porządny weekend, by poznać znaczną część holenderskich obiektów znajdujących się na liście UNESCO. Jest ich dziesięć

Piszę znaczącą, bo jest pewien problem. Otóż na niderlandzkiej liście znajduje się zamorskie terytorium zależne Curracao co weekendowemu podróżnikowi może przysporzyć nie lada problemu. Curracao leży na Karaibach, zatem biorąc pod uwagę przybysza z Europy poznanie Willemstad w weekend jest raczej niemożliwe. No chyba, że jest to weekend holenderski: od czwartku do wtorku.

Amsterdamu również szkoda łączyć z pozostałymi holenderskimi miejscami. Jako metropolia zasługuje zdecydowanie na więcej czasu, przynajmniej na osobny, „amsterdamowy” weekend.

Większość niderlandzkich obiektów znajdujących się na liście UNESCO ma wspólną cechę. To woda. Tak jak w Schokland, gdzie ludzie przez lata walczyli z żywiołem morza, próbując często bezsilnie stawiać mu czoła tak i w fabryce Van der Nelle w której przetwarzano zamorskie zdobycze. Te zawdzięczano wodzie, a raczej dalekim podróżom do m.in. odległych Antyli Holenderskich. To dzięki odległym eskapadom rozwijał się m.in. XVII wieczny Amsterdam otaczany kolejnymi pierścieniami kanałów wyznaczających dynamiczne zmiany przyrastającej tkanki miejskiej.

Patrząc na inne cechy charakteryzujące holenderskie miejsca z listy oprócz wody widać oczywiście człowieka i technikę. Człowiek by okiełznać wodę stawia wiatraki. Dzięki nim powstaje polder Boemstel i następne poldery, tak jak te w okolicach Kindrdijk – Elshout. Wiatraki pomagają człowiekowi wydzierać wodzie kolejne obszary zalewowe i przekształcać je pod własne potrzeby. Z biegiem czasu w tym procesie swój udział mają maszyny parowe wykorzystywane do osuszania terenów m.in. w Lemmer we Fryzji. Panowanie człowieka nad wodą sprawia również, że nawet system obrony przed wrogiem oparto na wodzie. Tak powstała Linia Obrony Amsterdamu: sieć kanałów, bunkrów, zapór i potencjalnych przeszkód wodnych.

Dom Schrödera Rietvelda w Rotterdamie to zupełnie osobna kategoria. To architektura, to modernizm. Przewartościowanie, będące wyrazem postępu, być może, po niezwykle wyczerpującej walce… z wodą.
Natomiast oblewające północną część Niderlandów Morze Wattowe dziś jest miejscem odpoczynku i współżycia człowieka z naturą.


Zespół fabryczny Van Nelle. Przełomowe zmiany w architekturze przemysłowej.

Ciekawy zespół fabryczny, który powstał w latach 20. XX w. Znajduje się nad brzegiem kanału, na terenie polderu Spaanse w przemysłowej dzielnicy północnozachodniej części Rotterdamu. Stanowi podręcznikowy przykład architektury przemysłowej XX wieku. W budynkach o elewacjach ze szkła i stali na szeroką skalę zastosowano ściany kurtynowe. Zespół, który powstał jako fabryka modelowa, cechuje otwarcie na zewnątrz i możliwość adaptacji przestrzeni wewnętrznych zależnie od potrzeb. Duża ilość światła miała służyć wygodzie przy pracy. Obiekt miał odpowiadać na potrzeby nowych czasów. Dziś stanowi symbol modernistycznego i funkcjonalistycznego nurtu w architekturze dwudziestolecia międzywojennego. Świadczy także o długiej tradycji portowej i gospodarczej Niderlandów w dziedzinie importu i przetwarzania kolonialnych produktów rolno-spożywczych oraz ich sprzedaży w pozostałych częściach Europy.

Początkowo była to fabryka przetwarzająca kawę, herbatę i tytoń
Napis upamiętniający przeprowadzkę firmy Van Nelle na nowe miejsce


Linia obrony Amsterdamu – woda w służbie armii

Linia obronna powstała w latach 1883-1920. Rozciąga się na długości 135 km otaczając Amsterdam. Stanowi jedyny przykład umocnień ciągłych, opierających się na zasadach panowania nad wodą. Od XVI w. Holendrzy wykorzystywali swą doskonałą znajomość inżynierii wodnej do celów obronnych. Koncepcja obrony centrum kraju była oparta na systemie złożonym z 45 fortów z których można było prowadzić ostrzał artyleryjski, a poprzez skomplikowany system kanałów i śluz, wywoływać kontrolowane zatopienie polderów.

Urokliwy krajobraz kryje system bunkrów, wieżyczek i stanowisk ogniowych
Jedno z dobrze ufortyfikowanych centrów dowodzenia.


Woudagemaal – stacja pomp parowych. Kiedy wiatraki odchodzą do lamusa

Stacja pomp Wouda w Lemmer we Fryzji została otwarta w 1920 r. Jest to największa, nadal działająca stacja pomp parowych. Stanowi ona najwyższe osiągnięcie architektów i inżynierów holenderskich w zakresie ochrony ludzi i lądu przed naturalną siłą wody. Wraz z rozwojem cywilizacyjnym pompy parowe zastąpiły pracę wiatraków, a zwiększająca się wydajność przyczyniła się do coraz większych obszarów poddawanych trwałemu osuszaniu.

Poukładany krajobraz okolic stacji pomp Wouda w Lemmer
Stacja pomp parowych Wouda w Lemmer


Rietveld Schröderhuis (Dom Schrödera Rietvelda). Modernizm w czystej postaci.

Dom Schrödera Rietvelda w Utrechcie został zamówiony przez farmaceutkę, a później architektkę Truus Schröder-Schräder. Został zaprojektowany przez architekta Gerrita Thomasa Rietvelda pod potrzeby zamawiającej i został zbudowany w 1924 r. To niewielki dom rodzinny, wyraźnie odstający od ówczesnych standardów. Wyróżnia się elastyczną organizacją przestrzenną wnętrz oraz swoistymi cechami wizualnymi i formalnymi. Swym wyglądem może być uznany za manifest ideałów artystów i architektów należących w latach 20. do ugrupowania De Stijl. Obecnie jest klasycznym przykładem modernizmu w architekturze.


Droogmakerij de Beemster (Polder Beemster) -poukładany świat wydarty wodzie.

Ten pochodzący z początku XVII w. polder to najstarszy w Holandii obszar ziemi wydarty wodzie. Jego uporządkowany krajobraz składa się z pól, dróg, kanałów, wałów i miasteczek. Znajduje się cztery metry poniżej poziomu morza. Został zaprojektowanych według klasycznych i renesansowych zasad planowania i od ponad trzystu lat pozostał nienaruszony. Zaskakuje regularnością, uporządkowaniem zabudowy i krajobrazu.

System melioracji zmienił jezioro w zabudowę
Swój początek polder zawdzięcza oczywiście wiatrakom


Wiatraki w rejonie Kinderdijk-Elshout, czyli to z czego słynie Holandia

Słynne wiatraki, symbol Holandii, znajdują się w okolicach wsi Kinderdijk i Elshout. Powstały w XVIII wieku i spełniały swoją funkcję do lat 50-tych ubiegłego wieku. Ich zadaniem były hydrauliczne prace: osuszanie terenów na potrzeby rolnictwa oraz ochrona niskich terenów przed powodzią. Wypompowywały nadmiar wody poza wały i tamy pozwalając tym samym zasiedlać “niską Holandię”. Obecnie zespół dziewiętnastu wiatraków ma status zabytków. Kilka z nich wciąż działa wykonując swą pracę nieprzerwanie. Stanowią tym samym nieodzowny element krajobrazu. Szczególnie imponująco wyglądają w wietrzne dni, kiedy ich ogromne skrzydła poruszają wciąż działające mechanizmy.

Kinderdijk-Elshout. Najpiękniej jak wieje wiatr.
Kinderdijk-Elshout. Dużo wiatraków w jednym miejscu.


Schokland i okolice. Walka człowieka z morzem.

Schokland to dawniej zamieszkały półwysep, który w XV wieku stał się wyspą. Z biegiem lat powstała tu osada, która wielokrotnie była zalewana przez morze. Do tego stopnia, iż w 1859 r. musiała zostać ewakuowana. Dzięki wysuszeniu zalewu Zuiderzee, od lat 40-tych XX w. obszar należy do tzw. terenów wydartych morzu. Znalezione tam ślady obecności ludzkiej sięgają czasów prehistorycznych, a Schokland symbolizuje wielowiekową, heroiczną walkę człowieka z morzem.

Kościół w Schokland. Tak, tu kiedyś było morze
Schokland. Kiedyś nad brzegiem niebezpiecznego morza.


Holenderskie wybrzeże Morza Wattowego, czyli to co stworzyła natura

U wybrzeży Zachodniej Fryzji znajduje się akwen wodny, który formalnie nie jest morzem (to część Morza Północnego i Zatoki Niemieckiej). To teren płytkiego, słonego obszaru wodnego, którego częścią są szerokie równiny pływowe zwane wattami. Fragmenty dna odsłaniane podczas odpływów i zalewane podczas przypływów, tworzą mielizny, wydmy i rynny odpływowe. To jeden z najbardziej znanych i charakterystycznych elementów krajobrazu wybrzeża Holandii, ale nie tylko. Obszar Morza Wattowego znajduje się także w granicach Niemiec i Danii co sprawia, że wybrzeże Morza Wattowego jest wpisem transgranicznym. Teren ten jest siedliskiem różnorodnych roślin i zwierząt morskich, takich jak foka pospolita, foka szara oraz morświn. Ponad 12 milionów ptaków rocznie przybywa tu, aby rozmnażać się oraz zimować. To jedno z nielicznych na świecie, nienaruszonych ekosystemów wattowych. Przyczynia się do ochrony przed wymarciem dziesięciu procent z 29 gatunków, które znajdują tu schronienie.

Niderlandzkie wybrzeże Morza Wattowego
Morze Wattowe. Rynny i mielizny po odpływach.


7/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here