Nasz drugi dzień pobytu na Podlasiu, rozpoczynamy od podjechania autem do pobliskiej Białowieży. Stąd już na rowerach,  przez pobliskie przejęcie graniczne Grudki – Pererov pojedziemy do białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. Mamy jednodniowe przepustki uprawiające nas do pobytu u naszego dość niedostępnego sąsiada.  Chwilę po dziesiątej przekraczamy granicę i pędzimy rowerami przez puszczę. Mijamy sztuczne Jezioro Lacki i pierwszą miejscowość od której pochodzi nazwa pobliskiego zbiornika. Skręcamy w prawo i dopada nas deszcz. Chronimy się w wiacie vis a vis jednostki wojskowej gdzie oprócz nas siedzą rodacy, grupka z Korei raczej tej Południowej i parka z Niemiec. Walory puszczy przyciągają narody. Jej szlaki wszyscy zgodnie pokonują na rowerach. Nasz przymusowy postój trwa niemal 2 godziny, deszcz nareszcie przestaje padać i możemy podjechać pod wybiegi. Tu oczywiście jest żubr, wilk, ryś, konie, jelenie, sarny, dziki, bażanty, zające. Tylko strusie mi jakoś nie pasują w tym towarzystwie wybiegowym, ale pewnie są jakąś atrakcją.  Wizyta w pobliskich Kamieniukach to jak wyjście za ogrodzenie poukładanego świata. Szeroka droga, różnoraka architektura, cerkiew i sklep do którego nie sposób nie wejść, by zakosztować białoruskich specjałów. Nie mogłem oprzeć się plackom ziemniaczanym z mięsem na zimno i posiedzieć choć chwilę pod tym małym centrum poznawczym lokalnej społeczności.

Cerkiew w Kamieniukach

Czas wracać do puszczy. Na końcu szerokiej drogi, za rzeką jest brama z wielkim napisem cyrylicą ”Białowieżskaja Puszcza” gdzie znów zaczyna się świat natury. Pokonujemy go dobrze oznakowaną i wyasfaltowaną trasą co sprawia, że szybko mijają kolejne kilometry przerywane postojem na zwolnienie migawki. W pobliżu miejscowości Lackie mijamy „spontaniczny” patrol pograniczników i zamykamy naszą puszczańską pętelkę. Teraz pozostaje nam powrót tą samą drogą do granicy gdzie meldujemy się chwilę po siedemnastej.  Szczegółowa kontrola białoruska, szczegółowa kontrola polska i możemy cieszyć się z kolejnego odwiedzonego, europejskiego kraju. Lenka ma ich 27, Marzenka: 32, a ja: 34.  Cała dzisiejsza wycieczka to także 50 km zrobione rowerem (nowy rekord Leny). Bilans dwóch dni zamykam prawie setką kilometrów po puszczy i kolejną fascynującą wycieczką, wycieczką do miejsca z listy światowego dziedzictwa UNESCO.

Puszcza Białowieska, czerwiec 2019 r.