Jest kwietniowe, piątkowe popołudnie. Leje. Jesteśmy w Irlandii

Z lotniska w Belfaście jedziemy do The Dark Hedges. To klimatyczna aleja, która pierwotnie została obsadzona 150-cioma bukami. Przez okres ponad 200 lat zachowało się ich około 90-ciu. To popularne miejsce, dodatkowo odkryte dzięki filmowi „Gra o tron”. Mamy typową angielską pogodę…

Ruszamy dalej na północ ku wybrzeżu jadąc Causeway Coastal Route. To dość często uczęszczana trasa samochodowa znana z malowniczych widoków na ocean i północne klify. Niestety, wciąż leje i ciężko cokolwiek dostrzec. Postanawiamy zatrzymać się na mały spacer. Wybieramy plażę Whitepark Bay Beach. Pełno tu pierwiosnków na wymytym klifie. Pusto, spokojnie – nie ma co się dziwić, bo pogoda wciąż jest przeciwnikiem dłuższych spacerów.
Kolejnym naszym punktem jest Dunseverick Castle. To bardzo stare, zamkowe ruiny do których w dawnych czasach prowadziła jedna z pięciu wielkich królewskich autostrad starożytnej Irlandii. Te drogi miały początek na wzgórzach Tarze położnej w środkowej części wyspy.

Następny punkt to Grobla Olbrzymów miejsce z listy UNESCO. Tysiące kostek częściowo zatopionych w oceanie. Niezwykła przyrodnicze formacje skalne i urwiste wybrzeże zachęcają do małego trekkingu wzdłuż Giant’s Organ. Czerwonym szlakiem zwanym też szlakiem pasterzy docieramy do cypla Aird skąd ścieżką nad klifem wracamy do parkingu.
Ale jazda, jazda po lewej stronie. Za nami 250 km i 8 wyprzedzonych aut(!), jeden krawężnik i niezliczona ilość jazdy po emulsji.
– Och dzień dobry pani. To mój pierwszy dzień na tej wyspie.
– I jak się panu podoba?
– Jest ok ale… ale coś się w pogodę stało. Leje i wieje. Jest tylko 6 stopni.
– Proszę pana to wyjątkowa sytuacja, anomalia, normalnie to ciągle świeci tu słońce i jest ciepło i pięknie, ale dziś… sama nie wiem co się z tą pogodą dzieje…


To koniec naszego pierwszego dnia na wyspie, a konkretnie w Irlandii Północnej z którą rozstaniemy się na dwa dni. Teraz naszą bazą będzie Dundalk. Przeniesiemy się do Irlandii.

Nasz kolejny dzień zaczynamy od wizyty w klasztorze Monasterboice gdzie znajduje się kamienny, ponad tysiącletni kamienny krzyż. Słynny Krzyż Muiredacha z rzeźbionymi scenami biblijnymi i bogatymi zdobieniami celtyckimi jest wyjątkowym dziełem. Wysoki na prawie sześć metrów znajduje się w ruinach klasztoru z wieżą otoczonego kamiennym murem. Jest jednym s trzech znajdujących się tu starych krzyży pośród współczesnego cmentarza.

Następnie docieramy do kompleksu Bru na Boy ze słynnymi na cały świat grobowcami megalitycznymi Newgrange i Knox. Kompleks znajduje się na liście UNESCO. Do nieco odległych od siebie reliktów odległej przeszłości dowozi nas autobus, na Opłata za przejazd nim zawarta jest w biletach wstępu. Same obiekty zwiedza się z przewodnikiem umożliwiającym wejścia do tajemniczych grobowców.

Następne miejsce które odwiedzamy to Hil of Tara zwane irlandzkim Stonehenge. Tu znajduje się liczący ok. 5000 lat grobowiec korytarzowy tzw. Kopiec Zakładników. Dający początek niezwykłości tego miejsca. W pierwszym tysiącleciu n.e. wzgórze było głównym ośrodkiem polityczno-religijnym wyspy. Mówi się, że przez wzgórze przebiegają niezwykłe pola energii pozwalające osiągać wyższy stan skupienia duchowego.
Wcześniej, Lia Fáil („kamień przeznaczenia”) na Wzgórzu Tary

Ruiny Bective Abbey to klasyczny przykład z przeszłości oczarowujący swym wyglądem. Rozpościera się pośród rozległej łąki i ma coś w sobie z tych romantycznych, mistycznych miejsc z niezliczona ilością zakamarków.

Stąd już niedaleko do miasta Trim gdzie nad rzeką Boyne wznosi się zamek. Dziś to miejsce jest jeszcze bardziej bardziej za sprawą filmu Mela Gibsona Bravehart Waleczne serce”. Ta największa irlandzka forteca była planem filmowym dla opowieści o szkockim bohaterze walczącym z angielskim najeźdźcą. I tak w restauracji gdzie weszliśmy na posiłek ze ścian spoglądał na nas reżyser i przerobiony na potrzeby planu filmowego zamek.

Trim było ostatnim miejscem na dzisiejszej trasie samochodowej. Wieczór kończymy pieszą wycieczką do prawdziwego irlandzkim baru by posmakować piwa i whisky Old Bushmills wytwarzanej w gorzeli Irlandii Północnej. Impreza zaczyna się rozkręcać (zaczynają się pierwsze spektakularne upadki gości) gdy postanawiamy opuścić to coraz głośniejsze miejsce. Rano wybieramy się nad Atlantyk.
Cześć gdzie jesteś, bo się nie mogę dodzwonić?
-Jestem w Irlandii.
-Gdzie?
-W Irlandii. Bawimy się w lokalsów. Pożyczyliśmy auto, by polatać lewą stroną, jemy fish & chips, pijemy buszmila i fajfokloki i jest good. Aha.. świetnie mówią tu po angielsku.

Pierwszym miejscem kolejnego dnia są Wzgórza Bricklieve i trekking do Carrowkeel – megalitycznych grobowców, by następnie ruszyć do Sligo, a następnie do Raghly Harbour szukając pustki, ciszy i wysmaganej zachodnimi wiatrami zachodniej Irlandii z widokiem na charakterystyczny szczyt Benbulbin.

Dzień postanawiamy zakończyć posiłkiem i zachodem słońca w Bundoran. Zostało nam ok. 200 km by powrócić do Blackrock skąd wczesnym rankiem jedziemy do Belfastu i wracamy do Wrocławia.

Sebastian Mierzwa 2020 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here