Lista UNESCO. Wrocław, Dolny Śląsk i jeszcze dalej...

Lista Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości to zbiór obiektów - miejsc objętych szczególną ochroną ze względu na ich unikatową wartość dla ludzkości, popularnie zwany "listą UNESCO".

Międzynarodowa organizacja UNESCO, będąca filią ONZ, począwszy od 1977 roku na corocznej sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa decyduje o wpisaniu na listę obiektów - miejsc spełniających określone, ścisłe kryteria. W 1978 roku podczas konferencji w Waszyngtonie na listę UNESCO zostało wpisanych 12 pierwszych obiektów, w tym 2 z Polski: Stare Miasto w Krakowie i Kopalnia Soli w Wieliczce.

Obecnie (lipiec 2017 r. po konferencji w Krakowie) to 1071 obiektów - wpisów w 167 krajach na 6-ciu kontynentach, w tym:

 - 832 obiekty-wpisy dziedzictwa kulturowego (m.in. wybitne dzieła architektury, rzeźby czy malarstwa, zespoły budowli, stanowiska archeologiczne, zabytkowe miejsca oraz obszary o wyjątkowej tradycji kulturowej, wspólne dzieła natury i człowieka, ogrody, parki),

- 206 obiektów-wpisów dziedzictwa naturalnego (m.in. pomniki przyrody, formacje geologiczne, siedliska zagrożonych gatunków roślin i zwierząt, unikatowe obszary stworzone przez naturę),

- 35 miejsc o charakterze mieszanym czyli kulturowo-przyrodniczym.

Co roku lista "skarbów UNESCO" powiększa się o kolejne obiekty lub rozszerza o miejsca dopisywane do obiektów będących już na liście (np. wpis z 1984 r. "Dzieła Antonio Gaudiego" - Park Guell, Pałac Guell i Casa Mila, rozszerzono w 2005 r. o następujące obiekty: fasadę Narodzenia Pańskiego i kryptę Katedry Sagrada Familia oraz Casa Vicens i Casa Battló). Niektóre wpisy jak np. "Drewniane kościoły południowej Małopolski" zawierają 6 obiektów - miejsc i aby je wszystkie odwiedzić trzeba pokonać ponad 250 km. Inne np. transgraniczny wpis: "Pierwotne karpackie lasy bukowe i stare lasy bukowe w Niemczech" w 2011 r. rozciągał się na przestrzeni 1200 km: od Użańskiego Parku Narodowego (Ukraina) poprzez Park Narodowy "Połoniny" na Słowacji po krańce wyspy Rugia (Niemcy), a dziś to dwanaście krajów i 78 miejsc rozsianych po Europie.

...postanowiłem je wszystkie odwiedzić, poznać i sfotografować!

Ta strona jest dokumentacją tego przedsięwzięcia...

Na dziś: 39 państw / 183 obiekty

Z pasją przez życie: Sebastian Mierzwa since 1975.

O pasji podróżowania:

Niewielka wieś położona w  dolinie przeciętej rzeczką. Leżąca tak doskonale, że mocno pobudzała  wyobraźnię  dziewięciolatka.  Pierwsze wycieczki brzegami rzeki i wyprawy na okoliczne wzniesienia, które wydawały się być wielkimi górami.  Leśne i polne ścieżki, powalone drzewa, wyrobiska piasku. Poznałem w okolicy każdy głaz, wiedziałem gdzie są jakiekolwiek ruiny. Z czasem świat zaczął stawać się coraz mniejszy...

Jako dziewięciolatek sam pojechałem z tej małej miejscowości PKS-em do Legnicy. Na przystanku miał czekać na mnie tata. Wysiadłem przystanek dalej. Nie pozostało mi nic innego jak zwiedzić miasto i spotkać ojca w powrotnym autobusie.

Jako czternastolatek zostałem "szefem" pierwszej wyprawy na wakacje bez rodziców, na którą namówiłem czterech starszych kolegów (najstarszy miał już 18 lat). Z plecakami typu "arbuz", piekielnie ciężkim czteroosobowym namiotem POLSPORT, przeszliśmy z przystanku PKS Bardo pod schronisko na Przełęczy Srebrnej. Góry Bardzkie przeszliśmy w jeden dzień, następne trzy leczyliśmy obrzęki. Potem autostopem pojechaliśmy do Zagórza Śląskiego. Wyjazd trwał tydzień, wróciliśmy bo skończyły nam się pieniądze. Rok później pierwszy raz pojechałem w Bieszczady.

Jako siedemnastolatek zrywałem czereśnie i sprzedawałem je na targu, by jechać ponownie w Bieszczady. Plan był taki, by posiedzieć "nad Soliną" tydzień, potem wsiąść do pociągu w bieszczadzkim Zagórzu i przejechać na drugą stronę Przełęczy Łupkowskiej. Dalej pociągiem przez Czechosłowację do granicy austriackiej, a potem autostopem do Wenecji. Plan się załamał: przez Przełęcz Łupkowską nie jeździły pociągi osobowe, a w Bieszczadach było rewelacyjnie! W drodze powrotnej, patrząc na mapę połączeń kolejowych w Polsce wpadłem na kolejny pomysł: wróciłem do domu, sprzedałem akwarium i przejechałem północną Polskę koleją: od Międzyzdrojów do Olsztyna. Koledzy dojechali do Trakiszek.

Jako osiemnastolatek wybrałem się pierwszy raz autostopem na zachód Europy. Celem było Saint Tropez. Czemu Saint Tropez? Odpowiedź  znalazłem w skrzętnie prowadzonym w tamtym czasie notatniku z podróży:

A więc wyjeżdżamy! Jest nas czterech i tylko jeden z nas ma doświadczenie w autostopie. Czerwony -jeździł w zeszłe wakacje po Niemczech szukając pracy. To właśnie jego przypadkowo spotkałem zimą. I tak się zgadaliśmy, by może tak w nadchodzące wakacje autostopem po Europie pośmigać. Granice otwarte, czas cieszyć się wolnością. Pochwaliłem się pomysłem kumplom z podwórka i wkrótce powstała druga dwójka chętnych.. Planowaliśmy ten wyjazd ze trzy miesiące wybierając jako kierunek Francję! A gdzie konkretnie? - A do Saint-Tropez! Poleżeć na plaży i odwiedzić pewien posterunek, by sprawdzić co tam słychać u słynnego żandarma. (...) W pociągu do Kudowy nie ma miejsc. Straszny tłok. Musimy stać na korytarzu. Większość ludzi jedzie na włóczęgę po Górach Stołowych, reszta po bardziej odludnych miejscach Kotliny Kłodzkiej. Pytam tu i tam gdzie kto jedzie. W końcu pytają i mnie:
- A ty dokąd? 
- A ja do Saint-Tropez! 
- Tym pociągiem stary? Przecież on się toczy do Kudowy. Dobre! Ale życzymy ci powodzenia!

Trzynaście dni później byłem na plaży Tahiti!  Przez trzy kolejne lata przejechałem w ten sposób ponad 10 000 km, przez następne kolejne 6000 km.

 

 

O poznawaniu:

Historia, geografia, architektura, film. Ciekawość zaspokajana chęcią osobistego poznawania tego o czym czytam lub co oglądam. Z czasem coraz bardziej śmiałe wyjazdy...

 

O sprzęcie i fotografii:

Pierwszy aparat który trzymałem w rękach i pstryknąłem z niego zdjęcie to była SMIENA 8. Pierwszy który kupiłem sam -to "pstrykacz" przywieziony w 1986 r. z NRD. Pierwszym zaś aparatem z którego sam wywoływałem zdjęcia był ZENIT 122. Potem był czas automatów kliszowych typu KODAK 835 niezastąpionych w podrózach autostopem. Następnie w mojej kolekcji pojawiła się pierwsza cyfrówka CANON, następna NIKON, by ponownie wrócić do lustrzanki ze zmienną optyką. Podróżowały ze mną także aparaty: Nikon D40x (skradziony na trasie Sherm el Sheikh - Berlin) i Nikon D5000 z obiektywami: Nikon AF-S Nikkor 50mm f/1.4 i Nikon AF-S DX Nikkor 16-85mm f/3.5-5.6. I tak fotografia stała się moją pasją wedle zasady: jak już nigdzie nie możesz jechać to chociaż rób zdjęcia w najbliższej okolicy do której dojdziesz choćby pieszo.

 

O czasie, pomyśle i tematyce strony chasingunesco.com:

Doba ma wciąż tylko 24 godziny, a tydzień siedem dni.  Rodzina, praca zawodowa,  sen i...  wolne chwile na choćby szybkie pstrykanie!

Jesień 2010 r.  Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy - inspiracją do tworzenia katalogu: Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO własnym okiem.

Tematyka strony łączy moje pasje poznawania, podróży i fotografii. Jest moim wkładem w utrwalenie Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO.

 

O opisach odwiedzanych i poznawanych miejsc:

Opisy odwiedzanych miejsc będące uzupełnieniem fotografii o tematyce UNESCO pochodzą ze stron:

http://whc.unesco.org/ - wersja angielska,  http://www.unesco.pl/ - wersja polska

Ich zawartość jest nieodzowną pomocą w planowaniu kolejnych podróży po zabytkach i obiektach UNESCO -dziękuję!

W miarę wolnego czasu skrobnę czasem coś również od siebie.

Kontakt

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, chcesz podzielić się uwagami lub masz ciekawe pomysły, proszę o kontakt pod adresem:


sestian(at)chasingunesco.com

 

 

 

Informacja o prawach autorskich: Wszystkie zdjęcia na tej stronie są chronione prawem autorskim. Nie mogą być kopiowane, drukowane, powielane, modyfikowane lub wykorzystane w inny sposób bez wyraźnej zgody właściciela praw autorskich. Copyright by S. Mierzwa 2010-2017